Uczciwość towarem deficytowym

Rynek ubezpieczeń jest dla klienta mało przejrzysty i mało też jest prawdopodobne, aby ktoś rozwiał tę mgłę niejasnych dla klienta przepisów, ich interpretacji oraz postanowień wewnętrznych. Wiele firm, wiele zróżnicowanych ofert, wiele jeszcze bardziej zróżnicowanych stawek i wiele, bardzo wiele niejasności. Ale ubezpieczenie trzeba wykupić – przynajmniej obowiązkowe, bądź konieczne w niektórych sytuacjach życiowych. Najczęściej sięgamy po polisy ubezpieczeń komunikacyjnych, bowiem aut nam przybywa, a ubezpieczenie oc, czyli od odpowiedzialności cywilnej jest ubezpieczeniem obowiązkowym. Wbrew głoszonym opiniom ubezpieczenie oc nie jest wcale już takie tanie i aby taką polisę teraz wykupić trzeba wydać na ten nawet kilkaset złotych. Poza tym wszystko wskazuje na to, że ubezpieczenie oc będzie jeszcze droższe, bowiem mają wejść w życie przepisy unijne zwiększające odszkodowania. W ubezpieczeniach samochodowych występuje także ubezpieczenie ac, czyli tak zwane popularne autocasco, które jest jeszcze droższe od ubezpieczenia oc. Dlatego trudno się dziwić, że klientów firm ubezpieczeniowych interesuje przede wszystkim tanie ubezpieczenie samochodu.
- To prawda, cena jest bardzo ważnym czynnikiem przy wyborze ubezpieczenie i rzeczywiście tanie ubezpieczenie samochodu staje się dla kierowcy najważniejsze. Tymczasem jak uczy życie nie zawsze tanie oferty są dobre, a niektóre wręcz działąją na niekorzyść ubezpieczonego. Dlatego przed podjęciem decyzji powinno się dokładnie sprawdzić ofertę oraz ubezpieczyciela – przekonuje znawca tego rynku.
Z ostatnich doniesień prasowych wynika, że nawet sprawdzenie oferty oraz firmy ubezpieczeniowej niewiele daje, ponieważ najczęściej ubezpieczyciel nie przejmuje się zapisami w umowie. To znaczy, że interpretuje je na swój sposób, jak jest mu wygodniej. Tak właśnie jest  w przypadku tanich ubezpieczeń ac. Otóż wielu kierowców, posiadaczy starszych aut, którym skończyła się gwarancja decydują się na wykupienie tańszego autocasca. W zapisach takiej mowy jest fakt, że w razie uszkodzenia auta i jego naprawy właściciel może korzystać z nieautoryzowanego warsztatu samochodowego, nie oryginalnych części i nie płaci podatku VAT. W związku z tym koszt takiej naprawy może być nawet o połowę niższy niż w przypadku podobnych napraw, ale w stacjach autoryzowanych. I byłoby wszystko w porządku, gdyby ubezpieczyciel nie zaczął majstrować przy naliczeniach kosztów takiej naprawy. Manipulacja polega na tym, że przy obliczaniu kosztów ubezpieczyciel bierze najczęściej najwyższe z możliwych stawek cenowych. A robi to dlatego, aby stwierdzić, czy koszt naprawy nie przekroczy 70% wartości auta. Jeżeli tak to auto idzie na złom. A jeżeli nie przekroczy to czy właściciel takiej polisy dostanie odszkodowanie po tych stawkach jakimi posługiwał sie ubezpieczycie obliczając tak zwana szkodę całkowitą? Nic z tych rzeczy. Do wypłaty odszkodowania robiona jest kolejna kalkulacja kosztów, ale już po tych najniższych stawkach. Skandal, skandal i jeszcze raz skandal. Ktoś z nadzoru powinien tym firmom dobrać się wreszcie do skóry.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.